The American Dream, czy istnieje naprawdę?

The American Dream, czy istnieje naprawdę?

Kolejna podróż i koleje obalenie mitów, jakie są nam kodowane od dzieciństwa.
Jak wygląda ta paczka od cioci ze Stanów!

Program wyjazdu był bardzo różnorodny. Celem była absorpcja zbilansowanej mieszaniny spotkań biznesowych i atrakcji turystycznych. Poznaliśmy Wschodnie jak i Zachodnie wybrzeże. Kraj, który łączy narodowości i kultury z całego świata. Jak mu to wychodzi?

Wyjazd w liczbach:

- 15 dni

- 9 Stanów

- 4 000 km przejechane po Stanach

- 5 miast: Nowy Jork -> Boston -> Las Vegas -> San Fransisco -> Los Angeles

- 23 przedsiębiorców żądnych wrażeń i chęci poznawania nowych miejsc

- 7 000 zł budżet na osoba

Nie da się opisać Stanów Zjednoczonych Ameryki jednym słowem, za duży kraj, za dużo narodowości i języków. Spędziliśmy w tym kraju zaledwie 2 tygodnie a tygiel kulturowy jest tak duży, że stworzenie jedności jest wyjątkowo trudne. Po 240 latach ogłoszenia Deklaracji Niepodległości mogę stwierdzić, że powstał 'paczłork”, który funkcjonuję w niekontrolowany sposób.

Opisanie całego wyjazdu zajęłoby parę stron, dlatego przedstawie 2 miejsca, które wzbudziły we mnie najwięcej emocji.

Spotkanie z Tadem Witkowiczem i zwiedzanie firmy DEKA.

Tad Witkowicz - milioner polskiego pochodzenia. Założył 3 duże firmy, które następnie wprowadził na giełdę i sprzedał z milionowym zyskiem. Bardzo mądry człowiek, który potrafi nie popołniać tych samych błędów i szybko się uczyć na cudzych. Jego sąsiadem jest współczesny Leonardo Da Vinci, czyli Dean Kaman. Dean jest wynalazcą i przedsiębiorcą, założyciel firmy DEKA. Mieliśmy okazję zwiedzić jego firmę. Zobaczyć jak działa i pracują w niej innni naukowcy. Firma specjalizuje się w sprzęcie medycznym, drukuje elementy 3D dla NASA a także buduje maszyny filtrujące wodę. Ogólnie tworzy się tam wysoką technologię, o której nie mamy pojęcia. Dla mnie była to prawdziwa lekcja science fiction w "realu".

Następnie polecieliśmy do Las Vegas, skąd wyruszyliśmy w podróż samochodem dookoła Wielkiego Kanionu. Przejechaliśmy przez Death Valley (Dolina Śmierci) oraz Yosemite Park. Różnorodność flory i fauny jest tak wielka, że czasem trudno uwierzyć w to co się widzi. Piękno przyrodnicze tego kraju jest wielkie, dlatego następnym razem skupimy się tylko na Parkach Narodowych USA.

Kalifornia i Silicon Valley

Wy-Googl-uj to! Udało nam się poznać Polaków, którzy pracuja w siedzibie Google w Dolinie Krzemowej. Zaprosili nas do zwiedzenia Googleplex. Dostaliśmy imienne identyfikatory i ruszylismy w teren :) Miejsce jest ogromne, wiele budynków, zielono, kawiarnie, restauracja , siłownie itp.. Jednym słowem małe miasto, w którym można pracować i żyć. Z drugiej strony, to ciagle jedna z największych korporacji, która ściąga z całego świata młodych i kreatywnych ludzi. Czuć luz, ale czy tak jest naprawdę?

Będąc w Dolinie Krzemowej nie mogliśmy odpuścić sobie obejrzenia garażu, w którym Stive Jobs zaczynał swój start-up. Odwiedzilismy także sklep Apple, który przyciąga fanów białych słuchawek. Na zakończenie biznesowej części pojechaliśmy na Hacker Way, gdzie znajduje się siedziba Facebook"a. Nie byliśmy umówieni i szybkonas wyprosili z ich teresu. Budynek wygląda jak twierdza, którą bronią butki ze strażnikami. Cieszę się, że moje dane na FB są tak dobrze chronione :) Pytanie, dlaczego FB nie działa w Chinach?

O tym mogę opowiedzieć już w cztery oczy przy zielonej herbacie!

Nasza podróż trwała aż do Los Angeles, i poza szerokimi pięknymi plażami, nie ma tam za wiele co zwiedzać...

Podsumowując, była to podróż, która zachwycała i jednocześnie szokowała. Raju nie znalazłam, za to poznałam wspaniałych ludzi! :D

Zapisz się na nasz Newsletter
i bądź na bieżąco z naszą ofertą szkoleniową